Poznaj świat kosmetyków mineralnych i naturalnych

Wiosna, czyli naturalność i kolory

Wiosna to powiew świeżości. Z oczu znikają brązy, rudości i szarości, z ust – nasycone kolorami jesieni pomadki, z twarzy ciężkie, mocno kryjące podkłady. Ale nowa pora roku nie musi oznaczać wymiany całej kosmetyczki. Wystarczą drobne modyfikacje, którym przyświecać będą dwie zasady – niech będzie lżej i jaśniej.

Doskonała, wiosenna pielęgnacja!

Zacznijmy od cery. Zmęczona mroźnym powietrzem i wieloma warstwami kosmetyków, po zimie zdecydowanie potrzebuje oddechu. Zapewni go przede wszystkim odpowiednia pielęgnacja. Peelingi i inne formy oczyszczania warto zacząć regularnie stosować już pod koniec zimy, by wraz z nadejściem cieplejszych dni skóra była gotowa na pierwsze promienie słońca. Mocno odżywcze kremy zamieńmy na lekkie, lub olejki – wszystko po to, by skóra bez makijażu wyglądała jak najświeżej.  

Odpowiednio przygotowanej cerze wystarczy tylko krycie w miejscach problematycznych. To metoda, którą od lat stosują i propagują Francuzki – podkład, lub nawet sam korektor stosować tylko tam, gdzie jest to absolutnie konieczne. Oprócz całej palety podkładów mineralnych Lily Lolo, idealnych na wiosenną aurę, warto zwrócić uwagę na kremy BB. Te od Lily Lolo występują w trzech odcieniach i oprócz delikatnego krycia i rozświetlenia, tak ważnego po zimie, działają przeciwstarzeniowo i pielęgnująco. Krem BB to idealne rozwiązanie, jeśli chcemy uniknąć zbyt dużej liczby warstw kosmetyków na twarzy. Z powodzeniem można ich używać tylko w obrębie strefy T oraz pod oczami, resztę skóry zostawiając nienaruszoną.

Postaw na lekki, świeży makijaż

W wiosennym makijażu warto postawić na świeżość – nomakeup to trend, który utrzymuje się od kilku sezonów. Nie oznacza ona jednak pozostawiania twarzy w wersji saute, tylko stosowania kosmetyków, które sprawią, że skóra, niezależnie od naszej kondycji, wyglądać będzie na bardziej wypoczętą i zrelaksowaną. Do wiosennej kosmetyczki oprócz lekkiego podkładu wrzućmy więc delikatny róż i rozświetlacz. Ten ostatni, umiejętnie stosowany, nie tylko nada twarzy trójwymiarowości, lecz także potrzebnego blasku.

Makijażyści na wiosnę proponują jednak, aby błyszczały się nie tylko kości policzkowe. Do łask wracają szminki z drobinkami złota, a na powieki – półprzezroczyste, świecące cienie w delikatnych, pastelowych kolorach. Takie znajdziemy wśród sypkich cieni mineralnych Lily Lolo. Warto szukać uniwersalnych barw! Takie, jak Sticky Toffee, Vanilla Shimmer czy Pink Champagne, możemy stosować do makijażu dziennego, a na specjalne okazje uzupełnić o Moonlight czy Blask Sand. Odważniejszą propozycją będą bardziej nasycone kolory, najczęściej w formie kreski na górnej powiece – tutaj świetnie sprawdzą się Pixie Sparle czy Deep Purple.

Nie zapominajmy też o ustach – jeśli na powiekach niewiele się dzieje, to one mogą przykuwać uwagę w makijażu. Lily Lolo i tutaj staje na wysokości zadania – obok klasycznych beży i czerwieni znajdziemy wśród nich bardzo wiosenne odcienie różu, jak pomadka Passion Pink czy błyszczyk Scandalips. Ten ostatni zawiera opalizujące drobinki i poprzez kolejne warstwy pozwala zwiększać intensywność koloru. Dzięki temu posłuży nam zarówno do dziennego, jak i wieczorowego makijażu.