Poznaj świat kosmetyków mineralnych i naturalnych

Róż – jak oswoić rumieniec

Róż razem z rozświetlaczem są najlepszymi przyjaciółmi wyglądającej świeżo i wypoczętej cery.

Przez wiele lat róż królował na kobiecych policzkach. Niedawno zastąpił go na tronie bronzer, a wiele kobiet zrezygnowało z używania różu z obawy przed osiągnięciem efektu policzków clowna lub przerysowanego makijażu lat 80. Wiele z nas boi się też, że róż podkreśli skrzętnie zakrywane zaczerwienienia. Ale nic bardziej mylnego.

Róż dzięki swemu kolorowi może zamaskować zasinienia i przebarwienia
na skórze. Odpowiednio dobrany i zaaplikowany sprawi, że skóra będzie wyglądać świeżo i młodzieńczo jak po spacerze w lesie 😊.

Często pojawia się pytanie: Powinnam używać różu czy bronzera? Odpowiedź brzmi: najlepiej obu. Oczywiście, niektórych odcieni różu można użyć zamiennie z bronzerem, ale generalnie kosmetyki te mają za zadanie uzupełniać się, żeby stworzyć piękny, trójwymiarowy makijaż twarzy.

Do wyboru do koloru – dostępne formuły, tonacje i wykończenia róży

Jak większość współczesnych kosmetyków, róże produkowane są właściwie w każdej możliwej formie: sypkie, prasowane, w kremie, czy w płynie. Dostępne są róże matowe, satynowe, tworzące perłową taflę lub z widocznymi drobinkami. Dzięki temu każdy może wybrać najbardziej komfortową dla siebie formę.

Zazwyczaj produkty prasowane są stosunkowo łatwe w użyciu dla początkujących, pracuje się z nimi przyjemnie i trudno nałożyć za dużo, tworząc nieestetyczne plamy. Produkty sypkie są niesamowicie uniwersalne i mocno napigmentowane, wystarczy nałożyć ich odrobinę, żeby osiągnąć zamierzony efekt. Można też zmieszać odrobinę sypkiego różu z bezbarwnym błyszczykiem i otrzymamy idealnie dobrane kolorystycznie duo różu i pomadki. Róży płynnych i w kremie używa się przy konturowaniu na mokro, przed nałożeniem produktów suchych. Uzyskuje się dzięki nim bardzo naturalny efekt.

Róże występują w przeróżnych kolorach – od brzoskwini, brązu, po róże i fiolety. Najbardziej naturalnym odcieniem dla każdej karnacji jest chłodny róż z fioletową bazą – jest to kolor najbardziej zbliżony do naturalnego rumieńca (wśród produktów Lily Lolo to róż mineralny Flushed). Nie zawsze jednak chodzi o jak najbardziej naturalny efekt rumieńca. Czasami żywsze odcienie różu ożywią twarz, a brzoskwinie pomogą ukryć zasinienia lub podkreślić opaleniznę.

W ofercie Lily Lolo znajdują się róże naturalne, prasowane oraz mineralne – sypkie.

Róże naturalne, o satynowym wykończeniu:

  • In The Pink – czysty, chłodny róż
  • Coming Up Roses – różany, nieco ciemniejszy róż
  • Burst Your Bubble – satynowa brzoskwinia z różową poświatą
  • Tickled Pink – połyskujący, jasny różowo-brzoskwiniowy
  • Life’s a Peach – średni brzoskwiniowo-różowy
  • Just Peachy – soczysty brzoskwiniowy
  • Tawnylicious – brązowo-ceglany róż, można nim zastąpić bronzer lub użyć obok bronzera. Świetnie sprawdza się przy ciemniejszych karnacjach.

Róże mineralne:

satynowy

  • Ooh La La – klasyczny, czysty róż
  • Surfer Girl – jaskrawy, intensywny róż, chłodniejszy niż Ooh La La
  • Flushed – ciemny, chłodny róż o fioletowej bazie
  • Clementine – różowa brzoskwinia, idealna na początek dla osób obawiających się brzoskwiniowych odcieni
  • Beach Babe – jasna brzoskwinia
  • Juicy Peach – intensywna, czysta brzoskwinia

połyskujący

  • Candy Girl – czysty, jasny róż
  • Doll Face – bardzo jasny róż z widocznymi drobinkami, świetnie sprawdza się przy bardzo jasnych karnacjach
  • Cherry Blossom – róż z brzoskwiniową bazą, świetny przy cerach naczynkowych
  • Godddess – brązowo-różowa baza ze złotą poświatą, pięknie podkreśla opaleniznę
  • Rosebud – ciemny, różany róż, bardzo mocno napigmentowany
  • Sunset – brązowo-różany, półmatowy, bardzo mocno napigmentowany
  • Rosy Apple – brązowo-różowy, ciemniejszy od Goddess, bardzo mocno napigmentowany

Fanki kompaktowych lub podróżnych rozwiązań powinny zwrócić uwagę też
na prasowane duo składające się z różu i idealnie dobranego do niego kolorystycznie rozświetlacza: Coralista (brzoskwiniowy satynowy róż i szampański rozświetlacz) lub Naked Pink (chłodny różowy róż i różowy rozświetlacz).

Jaki róż będzie dla mnie najlepszy?

Formę różu można wybrać w zależności od swoich preferencji – prasowany łatwiej wrzucić do torebki, sypki zapewnia możliwość superhigienicznej aplikacji
(na co warto zwrócić uwagę zwłaszcza przy problemach z trądzikiem – zdezynfekowanie wieczka i umycie pędzla po każdym użyciu pomaga zapobiegać zaognianiu i rozprzestrzenianiu zmian trądzikowych).

Najbardziej uniwersalny jest kosmetyk o satynowym wykończeniu – wygląda najnaturalniej, najbardziej podobnie do naturalnej skóry. Satynowe lub matowe wykończenie nie podkreśli też faktury skóry. Róże z drobinkami i mocno perłowe lepiej sprawdzają się przy gładkiej skórze, bez bardzo widocznej faktury.

Dobór koloru zależy od wielu czynników – przede wszystkim od karnacji
i indywidualnych preferencji kolorystycznych. Podstawową sprawą jest temperatura skóry i najprostszy podział – ciepłe karnacje pięknie wyglądają w brzoskwiniach, koralach i ciepłych brązach, chłodnym służą za to róże i fiolety.

Nie jest to jednak aż tak proste. Istnieją bowiem zarówno chłodne odcienie brzoskwini, jak i ciepłe odcienie różu, warto więc wyjść z podstawowego podziału
i poeksperymentować, żeby wybrać idealny kolor dla siebie.

Latami obowiązywała zasada doboru odcienia różu do odcienia pomadki.
I jest to zawsze bezpieczna opcja, jednak obecnie panuje większa swoboda i można tworzyć ciekawe kontrastowe zestawienia. Kolor różu możemy dobierać do koloru oczu (fiolety podkreślą zieleń, róże i brzoskwinie błękit), czy ubrania. Różowe i fioletowe róże wyglądają bardziej jak naturalny rumieniec, brzoskwinie lepiej niwelują widoczność cieni pod oczami i świetnie podkreślają opaleniznę. Można zatem wybierać inny odcień różu każdego dnia, żeby osiągnąć zamierzony efekt.

Jak nakładać róż

Klasycznie róż nakłada się na najbardziej wystający fragment policzków, pomiędzy bronzerem znajdującym się tuż pod kością policzkową i rozświetlaczem umiejscowionym na szczycie kości policzkowych. Należy go rozblendować, żeby połączył się z pozostałymi kosmetykami.  Powinien nie przekraczać linii źrenic. Jeśli znajdzie się za blisko środka twarzy, będzie wyglądał jak zaczerwienienie.

Ciekawostka: ostatnio coraz modniejsze jest nakładanie odrobiny różu na czubek nosa albo właśnie na środek twarzy – pod oczami i na nos. Jest to metoda Japonek i Koreanek i ma naśladować zarumienione dziewczęce policzki.

Bardzo długo promowane przez makijażystów było nakładanie różu podczas uśmiechania się. Metoda ta sprawdzi się jednak tylko u bardzo młodych osób. Występuje ryzyko, że po powrocie policzka z uśmiechu, rumieniec skończy przy kąciku ust, a przez to optycznie postarzy twarz i sprawi, że będzie wyglądać na obwisłą. Ważne zatem, żeby róż znalazł się wysoko i optycznie podciągał owal twarzy.

Brązowawych lub ciemnych róży można użyć zamiast bronzera do podkreślenia owalu twarzy. Z oferty Lily Lolo idealne bedą: Tawnylicious, Sunset czy Goddess.

Warto poeksperymentować i opanować aplikację różu, bo żaden inny kosmetyk nie daje takiego efektu zdrowej, świeżej i wypoczętej twarzy. 

Wszystkie wymienione produkty znajdziesz na www.costasy.pl