Poznaj świat kosmetyków mineralnych i naturalnych

Jak rozgrzać skórę i nie pogorszyć jej stanu!

Jesienią i zimą potrzebujemy ciepła. Dla skóry lepsze od gorącej wody będą jednak składniki, które nie będą jej wysuszać, a zamiast tego odżywią i ochronią ją przed niskimi temperaturami.

Gorąca kąpiel – nie koniecznie

Ciepła kąpiel, gdy na dworze mróz, może wyrządzić nam więcej szkody niż pożytku. Zbyt wysoka, przekraczająca temperaturę ciała temperatura wody, może prowadzić do pogorszenia stanu skóry. Dlaczego? Jej kwaśne pH obniża się pod wpływem obojętnego odczynu wody, przez co gorzej radzi sobie ze zwalczaniem bakterii. Naruszona zostaje bariera ochronna – skóra jest przesuszona, może swędzieć i łuszczyć się. Dodatkowo podrażniać ją może alkohol i detergenty, zawarte w kosmetykach do kąpieli. Wraz w wysoką temperaturą wypłukują one warstwę hydrolipidową, która buduje płaszcz lipidowy skóry, odpowiedzialny nie tylko za nawilżenie, lecz także za utrzymanie odpowiedniej ilości substancji odżywczych. Powłoka zbudowana z wody i tłuszczy sprawia, że żywe komórki naskórka mogą dobrze funkcjonować, a martwe – szybko się złuszczać, skóra jest elastyczna i wygląda zdrowo.

Rozgrzej się kosmetykami

Długie, gorące kąpiele można jednak zastąpić kosmetykami, w których znajdziemy składniki o działaniu rozgrzewającym. Proces jest dość prosty – wyciągi i ekstrakty z roślin i ziół pobudzają receptory ciepła w skórze i działają na nie drażniąco. Jeśli odbierają temperaturę wyższą niż naturalna ciepłota ciała – podrażnione naczynia krwionośne rozszerzają się, krew płynie szybciej, a nam jest cieplej. Inaczej niż podczas kąpieli, działanie składników rozgrzewających jest miejscowe, a w odpowiednim składzie, mogą działać korzystnie na skórę – pobudzone receptory poprawiają wchłanianie innych substancji, na przykład o działaniu odżywczym czy nawilżającym.

Co rozgrzewa?

W gotowych produktach składniki rozgrzewające to głównie przyprawy: cynamon, kardamon, goździki, imbir, pieprz, chili czy wanilia, ale też kawa. Rozgrzewająca moc ekstraktów najczęściej idzie w parze z innymi właściwościami, jak neutralizowanie wolnych rodników, przeciwzapalność czy antybakteryjność. Taki zestaw znajdziemy w rozgrzewającym balsamie z arniką i imbirem od Lulu& Boo. Tu za ciepło odpowiada nie tylko imbir, lecz także majeranek i rozmaryn. Takie składniki, w postaci olejków eterycznych lub zwykłych kuchennych przypraw, możemy też kupić samemu i w niewielkich ilościach dodawać do balsamów czy kremów do rąk. Bardziej zaawansowaną formą będą olejowe maceraty (np. z majeranku, tymianku czy laski cynamonu) i peelingi, np. na bazie kawy i brązowego cukru. Do codziennej pielęgnacji wystarczy delikatny olejek (np. migdałowy) z dodatkiem kilku kropel goździkowego wyciągu. Trzeba jednak uważać – na wrażliwą skórę rozgrzewające składniki mogą działać drażniąco, niebezpieczne mogą też być dla kobiet w ciąży i osób z nadciśnieniem. Ostrożność warto zachować też przy cerze naczynkowej i skłonnościach do żylaków. W tych przypadkach można skupić się tylko na otulaniu się rozgrzewającym zapachem, który, choć mniej intensywnie, pobudza receptory w podobny sposób, co kosmetyki.

KUP: Balsam z arniką i imbirem
POCZYTAJ: Ratunek dla suchej skóry!